Wałbrzych i nowa recenzja „Rzeki”

Prezentuję Wam moje odkrycie – Wałbrzych. Byłam tu wczoraj (po raz pierwszy w życiu!) – ładnie i tajemniczo, zwłaszcza w tej mgle i wśród jesiennych liści (złotego pociągu nie widziałam 😉 ). Niestety nie starczyło mi czasu, żeby zawędrować we wszystkie interesujące uliczki, których w drodze z jednej filii bibliotecznej do drugiej dostrzegłam sporo, ale liczę na to, że jeszcze będę miała okazję.

A, bo właśnie po to przede wszystkim wybrałam się do Wałbrzycha: żeby spotkać się z Czytelnikami. Jest tam wspaniała biblioteka! Czytelnicy świetni! Dziękuję za fantastyczne spotkania! Na zdjęciach (za które dziękuję Bibliotece Pod Atlantami) można zobaczyć, jak nam było miło:

DSCN1786
DSCN1815
20151015_124721
20151015_130107

Sprawa druga: dostałam link i przekazuję go dalej – zapraszam na blog „Słowem lukrowane”, gdzie pojawiła się piękna recenzja „Rzeki”.

Kolejna ostroga! Pełna nowej motywacji pracuję dalej nad „Haczykiem”. 🙂

4 odpowiedzi

    1. Eviku, różnie to bywa: zwykle albo dostaję link od recenzentów, albo od wydawnictwa, albo od znajomych, którzy gdzieś przyuważyli – a czasami sama znajduję, bo śledzę różne książkowe blogi (stale szukam nowych ciekawych książek, które mogę podsunąć domowemu małemu molowi, więc staram się być na bieżąco i orientować w temacie ;)). Z tymi recenzjami, które ukazują się drukiem w tradycyjnych pismach jest podobnie. Pozdrawiam!

  1. Pytam, bo recenzje są też na LC.
    Sama napisałam trzy. Nie przerzuciłam ich na bloga.
    Sama lubię sięgać po literaturę dziecięcą. Lubię Annę Czerwińską-Rydel. Pisze ciekawe biografie.
    Niedawno odkryłam cykl książek „Wojny dorosłych – historie dzieci”. Są tam między innymi trzy książki Joanny Papuzińskiej. Akcja ostatniej toczy się już po wojnie.

    1. O, widziałam, dziękuję! Bardzo mi miło i jestem wdzięczna za wszystkie dobre słowa! 🙂
      Obie wspomniane Panie Autorki znamy i lubimy, do cyklu wojenno-historycznego jeszcze nie dotarliśmy, ale to się zmieni. Sama bardzo lubię „Darowane kreski” Joanny Papuzińskiej, czyli jej wspomnienia z dzieciństwa (wyjątkowo nie dla dzieci, a raczej dla ich rodziców). Ładna, wzruszająca i ciepła opowieść, na przekór złym czasom, o których opowiada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *