
.
.
Dzielę się odkryciem!
Zacznę jednak od tego, że dla mnie, tak zupełnie po ludzku, historia Męki Chrystusa jest rozdzierająca, i to z co najmniej kilku powodów. Dlatego, że Jezusa spotkała straszna zdrada. Dlatego, że został skazany na cierpienie i okrutną śmierć, chociaż był bez winy. Dlatego, że Jego losy ważyły się do ostatniej chwili i mógł tej śmierci uniknąć (choć przecież wiemy, że tak naprawdę była nieunikniona). Ale też dlatego, że jest to gorzka opowieść o nas, o ludziach. W historii Męki Pańskiej, poza jej Wielkim Tematem, odnajdujemy całą galerię ludzkich postaw – od najpiękniejszych i najszlachetniejszych po najbrzydsze i najpodlejsze. To opowieść, w której – jeśli zechcemy – możemy się przejrzeć jak w lustrze. Co w niej zobaczymy? Co zobaczymy w sobie samych?
Podobnie działa na mnie obraz, który tu dzisiaj zamieszczam, a który odkryłam przed kilkoma dniami. Zrobił na mnie wielkie wrażenie. Jezus, patrzący odbiorcy prosto w oczy ze spokojem, godnością, ale i przejmującym smutkiem (z bólem? Z wyrzutem?) zdaje się zadawać pytanie. Jakie to pytanie? Myślę, że każdy z nas usłyszy inne – i że każdy sam powinien sobie na nie odpowiedzieć.
Chyba na tym właśnie, między innymi, polega mistrzostwo tego dzieła: przemawia ono do naszego sumienia, zostawia przestrzeń dla osobistej interpretacji, a przy tym w jednej scenie, ograniczonej właściwie wyłącznie do dwóch – za to jakże wyrazistych i wymownych! – portretów (oraz mroku), pokazuje napięcie i rozdarcie; krzywdę, smutek, godność; nienawiść, gniew, pogardę; to, co ludzkie i to, co boskie. Tyle emocji!
Bardzo, bardzo do mnie przemawia ten mało znany obraz mało znanego malarza.
Dzielę się nim z Wami, bo uważam, że warto, poza tym lubię dzielić się z innymi tym, co piękne i dobre i co mnie porusza.
Myślę też, że jest to dzieło na dzisiejsze czasy. Może zresztą: na wszystkie czasy. Nic a nic się bowiem nie zmieniamy, my, ludzie.
A ponieważ nadchodzące święta są w swojej istocie bardzo radosne (choć poprzedzone smutkiem – ale tak przecież zawsze być musi, że jedno splata się z drugim), życzę Wam pięknej, dobrej Wielkanocy pełnej Światła (a nie mroku!).
_
Ciekawostka: obraz ten występuje co najmniej w dwóch wersjach; tę zamieszczoną poniżej można oglądać w kościele ewangelicko-luterańskim w Ordrup w Danii (Ordrup Kirke). Druga wersja znajduje się w zbiorach amerykańskiego Brigham Young University’s Museum of Art w Provo w stanie Utah. W sieci natknęłam się jeszcze na wersję bez żołnierza, ale trudno było mi znaleźć wiarygodne potwierdzenie (problem coraz bardziej powszechny…), czy rzeczywiście jest to dzieło Carla Blocha i czy istnieje naprawdę, fizycznie, jako płótno pędzla tegoż artysty.
Pięknie napisane. Dziękuję za podzielenie się obrazem. To spojrzenie naprawdę zagląda do serca! Życzę Radosnych Świąt dla Pani!
Dziękuję! Wszystkiego dobrego!
Wiele dobra i piękna, Emilio! Na Święta I na każdy dzień 🤗
Dziękuję! I dziękuję za piękną kartkę – moje życzenia powędrowały do Ciebie dzisiaj pocztą elektroniczną (żałuję, że nie tradycyjną), mam nadzieję, że dotarły. Uściski i dobrych Świąt! 🙂