Latem…

Wróciłam znad morza!
Takie oto widoki przywitały mnie w domu w sobotni wieczór – a potem przyszła burza.

Teraz wracam do pracy. 🙂

Dzisiaj ostatecznie dopieszczam drugi z moich sekretnych przekładów, którymi zajmowałam się w ostatnim półroczu.

Zabawna sprawa z tymi przekładami! Jeden – z języka angielskiego, drugi – z francuskiego. Kompletnie różne teksty, inny czas powstania, inna konwencja, inne tematy i cele. A jednak: zaskakująco wiele podobieństw! W obu książkach główni bohaterowie samotnie dążą do poznania prawdy o świecie. Obaj wędrują po nieznanych sobie dotąd ziemiach, odkrywają nowe krainy i ich mieszkańców – choć każdy z innych pobudek. Obaj spotykają królów, którzy rządzą w szczególny sposób swoimi państwami. Obaj zdobywają nowych przyjaciół. To, co do tej pory wydawało im się dobrze znane, ukazuje swoje całkiem nowe oblicze; na drodze czekają ich zwątpienia, olśnienia, rodzą się pytania i przychodzą odpowiedzi. I obie te historie wcale nie kończą się happy endem…

Można by oczywiście uznać, że wielu jest literackich bohaterów, do których pasuje powyższy opis. A jednak: zabawnie jest dostrzegać niespodziewane zbieżności w dwóch na pozór niepodobnych tekstach, które tłumaczy się jeden po drugim.

Zasadniczą różnicą jest to, że jeden z bohaterów kieruje się sercem, a drugi – rozumem. Tak, co do tego nie ma wątpliwości.

Jeszcze troszeczkę, a będę mogła Wam zdradzić tytuły obu tych książek. Mam nadzieję, że okażą się dla Was miłą niespodzianką.

Planowałam po cichu, że kiedy już się uporam z tymi przekładami, po raz pierwszy od kilkunastu lat zrobię sobie wakacje totalne i dam odpocząć ciału i duszy, i umysłowi; że zrobię sobie czas przerwy, w którym nie musiałabym rozpisywać pracy w kalendarzu, odpowiadać na maile, pamiętać o terminach ukończenia przekładów i odesłania korekt i w którym pozwoliłabym sobie na niemyślenie o książkach, które zamierzam napisać. Ten ostatni punkt jest oczywiście w zasadzie niewykonalny (zawsze się myśli o nowych książkach… albo o tych, które się właśnie pisze), ale miałam zamiar trochę wyhamować, spróbować poświęcić kilka tygodni na całkowity relaks, bez jednej refleksji o jakiejkolwiek pracy. Zastanawiałam się tylko: czy ja tak w ogóle jeszcze potrafię? I czy na pewno będzie mi z tym dobrze? 😉

No i kiedy tak się zastanawiałam, spłynęło do mnie zamówienie na kolejny przekład. Tak się do niego zapaliłam, że zupełnie odechciało mi się robić przerwę wakacyjną 😀 Przynajmniej taką totalną, z głową wolną od wszystkiego – bo oczywiście mam w planach różne miłe wypoczynkowe wypady. Ale, rany julek, jak ja lubię ten mój zawód (podwójny)! 😀

Poza tym, przyznam się szczerze, od początku czułam w głębi duszy, że to odcięcie się od pracy mi się nie uda. Za bardzo mnie już świerzbią ręce (i wyobraźnia!). Pomysł na kolejną powieść-baśń obrasta w ciałko; wciąż o niej myślę! Jak miałabym nagle przestać?! Wiem o niej już coraz więcej, coraz lepiej znam jej bohaterów, coraz więcej scen widzę w głowie i wiem już, jak powinnam je opisać. Zasypiając wieczorem buduję dialogi. Czuję ciężar i nastrój tej historii (mroczny, tajemniczy, niepokojący), wiem, jak wieczorem pachnie powietrze w tym baśniowym świecie, wiem, jakie drzewa tam rosną i jakimi drogami chodzą mieszkańcy tej krainy – i ci zwyczajni, i ci zupełnie niezwyczajni. Jeszcze nie całkiem rozpracowałam to, w jaki sposób dotrą na koniec tych dróg, ale doskonale wiem już, co tam znajdą…

2 odpowiedzi

  1. Jak milo przeczytac o wakacyjnych planach …odpoczynku, ale niekoniecznie 🙂 Jeszcze tydzien i rozstaje sie z 'moimi’ dziecmi w przedszkolu. To smutne, ale tez radosne, bo sa gotowe na rozpoczecie szkoly, czuja , ze zaczyna sie cos nowego w ich zyciu. To dla nauczyciela wazne, aby dziecko bez obawy i z radoscia czekalo na nowy etap…
    Doskonale rozumiem te chec, czy tez 'imperatyw’, wewnatrzny przymus, choc przyjemny, aby 'cos robic’. Od kilku lat ucze sie intensywnie hiszpanskiego (poza tym wloskiego i francuskiego) i dla przyjemnosci tlumacze sobie wiersze meksykanskich poetow ( Jaime Sabines, Manuel Otero). Im wiecej jezykow w glowie, tym wiecej mozliwosci porownywania systemow skladniowych, znajdowania podobienstw i roznic, etymologicznych niespodzianek:)
    Mysle, ze chodzi tez o to, by zyc tworczo, cokolwiek sie robi, pisze, tlumaczy albo piecze ciasto na niedziele. Czekam na lato w Polsce, chce zeby bylo cieplo, tesknie za polskim lasem. Zycze milych wakacji i pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *