Aktualności i zapowiedzi…

Połowa wakacji zbliża się wielkimi krokami – tymczasem u mnie pracowicie! Ciągle jeszcze piszę nową powieść, a praca nad nią weszła w moją ulubioną fazę: wszystko już siedzi na swoim miejscu, wszystko się zazębia, a ja przepisuję całość po raz kolejny i bawię się warstwą językową, dodając tu i ówdzie jakiś opis, tam znów doprecyzowując jakieś zdanie, tu podrzucając kolor, a tam – dźwięk. A przy okazji, oczywiście, jeszcze co nieco zmieniam, skracam albo dodaję – żeby osiągnąć efekt optymalny. To naprawdę przednia rozrywka! Aha, i mam już tytuł!

Jednocześnie powstają ilustracje do mojej bożonarodzeniowej książki-niespodzianki, którą, mam nadzieję, będę mogła zapowiedzieć ze szczegółami po wakacjach. Wspaniała Pani Ilustratorka przesłała mi do wglądu już osiem (!) przepięknych ilustracji – jestem zachwycona! I liczę na to, że wkrótce dostanę pozwolenie na to, żeby pokazać którąś z nich także Wam.

A póki co mogę zapowiedzieć zgoła inną publikację – już 28 sierpnia będzie miał premierę zbiór opowiadań dwanaściorga polskich autorów – kolejna książka z cyklu „12” wydawnictwa Papilon, tym razem pod tytułem: 12 supermocy. Polscy autorzy o tym, jak budować poczucie własnej wartości. Miałam przyjemność napisać jedno z opowiadań zamieszczonych w tym tomie: Połączeni jak koraliki. Na zachętę dla Was – okładka, spis treści i fragment moich Koralików.

Fajnie, co? 🙂

Pozdrawiam Was słonecznie i wracam do pisania!

Wakacje!

Drodzy Czytelnicy w każdym wieku, a także Rodzice, Dziadkowie i Nauczyciele Czytelników – oto i są, znów! Wakacje!

Życzę Wam wspaniałego wypoczynku po zasłużonych trudach, wielu ciekawych odkryć, wielu budujących spotkań, wielu chwil spędzonych razem z tymi, z którymi najbardziej chcecie przebywać. Niech na nic nie zabraknie Wam czasu!

„Człowiek wypoczywa naprawdę tylko w takim razie, jeśli się stapia z otoczeniem, a stopić się może jedynie wówczas, gdy jego dusza i dusza natury posiadają wspólną, odpowiadającą sobie organizację”

– pisał Henryk Sienkiewicz w Bez dogmatu. Cóż, trudno nie przyznać mu racji! Stapiajcie się więc z otoczeniem, i niechaj to będzie otoczenie jak najpiękniejsze – pod dowolnym względem. Oczywiście, będę się odzywać od czasu do czasu, z nadzieją, że i Wy będziecie tu niekiedy zaglądać, choć życzę Wam również odpoczynku od internetu i wszelakich mediów! (Aż mnie korci, żeby sparafrazować Sienkiewicza w tym duchu…)

A po wakacjach (łączących wytężoną pracę z odpoczynkiem) mam nadzieję wrócić do Was z nowinkami o książkach. Nowych, rzecz jasna.

Ściskam wszystkich mocno, pięknego lata!

Dwa spotkania! – zaproszenie

Mili Czytelnicy,

przyszła wiosna, a wraz z nią napłynęły do mnie zaproszenia na spotkania z Wami!

Czym prędzej informuję Was o nich i mam nadzieję, że z niektórymi z Was uda mi się niebawem zobaczyć. 🙂

Spotkanie pierwsze, w podpoznańskim Puszczykowie, anonsuje poniższy plakat:

Na spotkaniu tym będę opowiadać o moich książkach, o tym, jak nad nimi pracuję, co mi pomaga, a co przeszkadza w ich tworzeniu, zdradzę Wam kilka ciekawostek dotyczących powstania niektórych z nich – i odpowiem na wszystkie Wasze pytania!

Do Puszczykowa zapraszam w czwartek, 16 maja, o godzinie 18.00, do Biblioteki Miejskiej, ul. Rynek 15.

***

Z kolei w najbliższy piątek, 17 maja, będę gościem spotkania z cyklu „Wierni, piękni, niewidzialni”, organizowanego przez Zachodni Oddział Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Wystąpię na nim jako tłumaczka książek Emily Hawkins i Jessiki Roux Historia naturalna wróżek i Historia naturalna syren. Rozmowę poprowadzi Aleksandra Wieczorkiewicz.

.

.

Co ważne: spotkanie połączone będzie z WARSZTATAMI PLASTYCZNYMI z udziałem Koła Sztuki dla Dzieci „Na Wysokiej Górze” WFPiK UAM. Warsztaty przewidziane są dla dzieci w wieku 6-10 lat, jednak konieczna jest rejestracja! Zgłoszenie z imieniem, nazwiskiem i wiekiem Uczestnika/Uczestniczki wraz z telefonem kontaktowym należy przesłać na adres skladkulturalny.jezyce@gmail.com lub przekazać dzwoniąc pod numer 732695154. Liczba miejsc ograniczona!

Do Poznania zapraszam w piątek 17 maja, godzina 17.30, księgarnia Skład Kulturalny, ul. Szamarzewskiego 4/6, Poznań.

Wielkanoc

Wczoraj dość nieoczekiwanie odwiedziłam Poznań i spontanicznie postanowiłam wstąpić do Muzeum Narodowego. Z żalem stwierdziłam, że moja ulubiona galeria polskiego malarstwa XIX-wiecznego akurat jest niedostępna (bo w remoncie), ale za to zwiedziłam galerię sztuki europejskiej i czasową wystawę łączącą rzeźbę średniowieczną ze współczesną sztuką (tutaj warte obejrzenia były jedynie średniowieczne eksponaty, ale może jestem nieobiektywna – bardzo lubię rzeźbę z tego okresu).

W galerii sztuki europejskiej trafiłam natomiast na dzieło, którego w ogóle nie pamiętałam z poprzednich wizyt, a które tym razem wyjątkowo mocno we mnie zarezonowało i towarzyszyło mi (nie dosłownie, rzecz jasna) nawet po tym, jak wróciłam do domu. Zrobiłam mu zdjęcie – nie najlepsze co prawda – i dzisiaj dzielę się z Wami tym obrazem, życząc wszystkim pięknych świąt Zmartwychwstania.

Obraz: Franz von Stuck, Ukrzyżowanie (Golgota), 1907

Urodziny „Srebrnego dzwoneczka”

Czternaście lat temu, 5 marca 2010 roku, ukazała się moja pierwsza książka, Srebrny dzwoneczek. Nie przypuszczałam wtedy, że to wydarzenie dosłownie odmieni bieg mojego życia i że określi moją drogę na kolejne lata (a może nawet – w co skłonna jestem już teraz uwierzyć – na zawsze). Nie przypuszczałam, że po ukończeniu tej powiastki dla dzieci kolejne pomysły zaczną się rodzić w mojej wyobraźni jeden po drugim i że wkrótce pisanie książek stanie się moim zawodem.

Kiedy skończyłam pracę nad Srebrnym dzwoneczkiem, nie miałam żadnych oczekiwań poza tym, żeby zobaczyć swoją powiastkę w druku. Nie zastanawiałam się, co będzie dalej. Nawet mi się nie śniło, że ta pierwsza książka, a po niej – wszystkie kolejne spotkają się z tak dobrym odbiorem, z tak miłym, przyjaznym, życzliwym odzewem Czytelników i że, na dodatek, spadnie na nie tyle nominacji, wyróżnień i nagród w poważnych konkursach. Szczerze mówiąc, wszystko to bardzo mnie zaskoczyło. Myślę też, że miałam dużo szczęścia, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej.

I oto jestem – czternaście lat później. Właśnie piszę trzynastą powieść, a licząc razem z autorskimi gawędami – piętnastą książkę*. Myślę o kolejnych, bo pomysły wciąż się mnożą i zapisuję nimi już piąty gruby zeszyt.

Jestem wdzięczna za to, że mogę wykonywać tę twórczą, pożyteczną i odpowiedzialną pracę, która niezmiennie przynosi mi wiele radości.

Ale, ale – wszystko to dzięki Wam, Czytelnikom! Bez Was nic z tego by się nie wydarzyło, pisarz bez Czytelników nie może wszak istnieć. Książki muszą żyć, wędrować między ludzi, stawać się ich częścią, oddziaływać na ich wyobraźnię, zapisywać się w pamięci. Mam wielkie szczęście do Czytelników!

Oczywiście bez Wydawców również nic by się nie udało.

Dziękuję Wam wszystkim!

Co jeszcze mogę powiedzieć?

Po tych czternastu latach nieustającej pracy nad tekstami dla małych i młodych Czytelników mam już bardzo jasny i sprecyzowany pogląd na to, czym powinny być takie książki i jaka jest ich rola. Mogłabym o tym opowiadać długo i zawile, ale, mówiąc w skrócie: wierzę, że literatura dla dzieci powinna pokazywać Prawdę, Dobro i Piękno. Powinna uczyć, jak być Człowiekiem. Powinna utwierdzać w przekonaniu, że nie ma nic ważniejszego i nic większego. I że to właśnie te wartości są wartościami zwycięskimi – choć droga, którą wskazują, nie jest łatwa. Kiedy formułuję to w ten sposób, brzmi to oczywiście patetycznie, górnolotnie i może nawet (oby nie!) pretensjonalnie – w praktyce jednak (czyli: w powieściach) nie ma potrzeby używania takich podniosłych słów. Wielkie rzeczy są jednocześnie proste, przejrzyste, niepozorne i bardzo, bardzo codzienne. I tak też chcę o nich mówić w książkach, w miarę moich skromnych możliwości, z pełną świadomością swoich ograniczeń, nieustannie starając się doskonalić.

Jeszcze raz: cieszę się, że jesteście i dziękuję Wam za to. Bądźcie nadal! 🙂 Każdy sygnał od Was jest dla mnie bezcennym znakiem, że to, co robię, ma sens. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i każdego z osobna, i, cóż, świętuję czternaste urodziny Srebrnego dzwoneczka! Zapraszam do świętowania i Was!

PS Z okazji powyższej rocznicy na Facebooku wystartowała LOTERIA URODZINOWA. Do 11 marca, do północy, możecie zgłosić swój udział. Zapraszam! Szczegóły TUTAJ.

_____

* Nie wliczam tu mojego udziału w antologiach i dwóch książek napisanych we współpracy z Mamą MM.

Żywa materia

Zaiste, opowieść jest żywym tworem!


Choćbym nie wiadomo jak starannie zaplanowała przebieg fabuły, zawsze, kiedy już zaczynam PISAĆ – nie: notować, wymyślać, planować, ale właśnie PISAĆ, czyli snuć właściwą opowieść – w którymś momencie historia skręca w nieprzewidzianą przeze mnie stronę. Zawsze jakiś poboczny wątek zapragnie stać się bardziej znaczący – a to wymaga rozbudowania go. Zawsze jakaś postać nagle postanowi postąpić inaczej niż chciałam pierwotnie – a z tego wynikają zupełnie nowe komplikacje, implikacje, zwroty akcji i przewroty całego niekiedy schematu powieści. Postaci i wydarzenia, kiedy przestają być wyłącznie punktem założonego planu, a nabierają życia, barw i, by tak rzec, ciała, zaczynają się kierować własną logiką – kiedy zaś dochodzą do głosu, pozwalam im sobą (do pewnego stopnia!) sterować. I zazwyczaj wychodzi to na lepsze!


Właśnie pośród tej pozornej samowoli bohaterów i fabuły (no, jednak pozornej – bo przecież, choć kierują się własną logiką, to ostatecznie ja nad nimi panuję i bez mojej zgody nic się nie ostanie, i nawet te ich emancypacyjne posunięcia są wytworem MOJEJ wyobraźni) przychodzi czasami rozstrzygnięcie kluczowej kwestii albo podstępny twist nabiera mocy, albo po prostu wszystkie elementy nagle zaczynają pasować do siebie jeszcze lepiej niż przedtem.


Nie przestaje mnie to fascynować!


Fakt, że materia, którą jest słowo (w połączeniu z wyobraźnią i dyscypliną), jest tak plastyczna, żywa, nieobliczalna – a jednak dająca się okiełznać w sposób dający prawdziwą satysfakcję – ten fakt właśnie sprawia, że tak bardzo lubię snuć opowieści. „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła” – uważała, jak wiadomo, Wisława Szymborska; śmiem jednak twierdzić, że pisanie książek jest zabawą co najmniej tak samo piękną! 😀


A wspominam o tym wszystkim, bo właśnie nadszedł ów moment: moi bohaterowie znowu się zbuntowali i zdecydowali się postąpić inaczej niż przewidziałam, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do przepracowania planu wydarzeń i całego tła. I co? I oczywiście teraz jest lepiej! 😀 Uspokajam jednak: to, co do tej pory powstało (czyli już prawie połowa powieści, a w każdym razie grubo ponad 1/3), pozostaje w mocy – trzeba będzie wszystko tylko nieco przemeblować, tu trochę dodać, tam trochę ująć – i jazda dalej, do przodu!

Nieskromnie i na marginesie dodam, że mnie samej podoba się ta historia i mam nadzieję, że kiedy już ją posplatam, doszlifuję, wykończę – spodoba się i Wam. W końcu to dla Was ją piszę!

Nowy rok bieży!

Niektórzy pewnie już szykują się na sylwestrowe szaleństwa, cekinowe sukienki wyciągnięte z szafy, koszule odprasowane, fryzury gotowe 😉 Jeszcze kilka godzin i stary rok odejdzie w przeszłość. Znów będzie można zacząć wszystko od początku, starać się realizować noworoczne postanowienia oraz stawiać przed sobą świeże zadania i wyzwania 🙂


Jednak zanim to nastąpi – przychodzi moment podsumowań.


U mnie podsumowanko tegoroczne skromniejsze nieco niż ostatnio – kilka przekładów dla kilku wydawnictw, a także wznowienie „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza z moimi komentarzami w formie audio- oraz e-booka. Ale to tylko to, co widać. Są bowiem sprawy doprowadzone do końca, a jeszcze nie dla wszystkich widoczne. Na przykład: tuż przed świętami sfinalizowałam potężne zadanie, które zajęło mi dwa ostatnie miesiące, a które łączy się z Jeżycjadą – dziełem mojej Mamy MM. Efekty tych działań poznacie zapewne za czas niedługi. W mijającym roku napisałam też nową, bożonarodzeniową opowieść, która już trafiła pod troskliwe skrzydła Wydawcy i tylko czeka na swoją finalną szatkę i na kształt książki. Stworzyłam również jedno krótkie opowiadanie, które także cierpliwie wypatruje chwili, aż trafi do rąk Czytelników. Wszystko to stanie się dostępne i widoczne w najbliższych miesiącach. To był, owszem, pracowity rok.


Są też rzeczy napoczęte i nieukończone – i na tych skupiać się będę już od nadchodzącego tygodnia. Mam nadzieję, że w przyszłorocznym podsumowaniu znajdzie się nieco więcej moich własnych opowieści i większych przekładów. Taki jest cel. 🙂

Miejcie wspaniały 2024 rok! I – cóż – skopiuję tu bezwstydnie własne słowa, które zamieściłam wczoraj na moim instagramie; bo przecież chcę Wam życzyć właśnie tego, więc wymyślanie nowych powinszowań mijałoby się z celem. Zatem, przede wszystkim: dużo dobra, piękna i radości na co dzień. Do tego wniosku (niekoniecznie odkrywczego, ale dla mnie na swój sposób odświeżającego) doszłam jakiś czas temu: nie możemy zrobić dla tego świata nic lepszego, jak tylko starać się wypełniać życie (swoje i innych) wyłącznie tym co dobre, piękne i budujące (w miarę możliwości, oczywiście). A całą resztę spraw – zwłaszcza szarpiących nerwy i wywołujących konflikty – starać się usunąć na margines, a przynajmniej poświęcać im nieco mniej uwagi. Nie zawsze jest to łatwe, ale kiedy już się uda – wszystko staje się lepsze!


To rzekłszy, ściskam Was sylwestrowo, noworocznie, całując siarczyście w oba policzki! Wszystkiego dobrego! 😀

Dzień świętego Mikołaja

Kilka dni temu trafiłam w internecie na ten obraz (Jakub Schikaneder [1855-1924], Wieczorna ulica, Praga) i pomyślałam, że mógłby ilustrować pierwszy rozdział mojej niedawno ukończonej książki, tej, o której pisałam Wam we wrześniu. Idealnie oddaje on nastrój, jaki starałam się uchwycić w tej mojej zimowej opowieści.

A ponieważ dzisiaj 6 grudnia, dzień świętego Mikołaja, dzień miłych niespodzianek i podarków, postanowiłam zdradzić Wam nieco więcej na temat tej książki – choć nadal niewiele! 😉 Opowieść już od dobrych dwóch miesięcy jest w rękach wydawcy; pisałam ją z przyjemnością, bez pośpiechu, nie narzucając sobie żadnych terminów – i w efekcie ukończyłam zbyt późno, żeby mogła zostać wydana na tegoroczne święta. Bo jest to zdecydowanie, stuprocentowo bożonarodzeniowa historia i trudno wyobrazić sobie jej premierę w innym okresie. Skoro więc nie ukaże się w tym sezonie, to w przyszłym.

Spodziewajcie się więc świątecznej nowości ode mnie na kolejną Gwiazdkę (to się nazywa superprzedwczesna zapowiedź…) – powiem Wam w sekrecie, że widziałam już pierwszą piękną ilustrację, zapowiada się absolutnie baśniowo i czarodziejsko! I realistycznie zarazem. Tak, jak lubię najbardziej. I chociaż, rzecz jasna, jest zupełnie, zupełnie inna w stylu, niż załączony obraz, to panuje na niej podobny nastrój zacisznej, przytulnej, a zarazem mroźnej zimy. W mojej opowieści też znajdziecie całkiem sporo realizmu, ale też (jak zazwyczaj) czary i tajemnice.

Oczywiście będę Wam jeszcze przypominać o tej książce, żebyście przypadkiem nie zapomnieli 😉 Bo rok to kawał czasu… A na razie zostawiam Was z Jakubem Schikanederem i jego praskim obrazem i życzę podobnie śnieżnego, zimnego a jednak dziwnie ciepłego i przytulnego grudnia! I miłego mikołajkowego dnia!

Nowa książka

Mili Czytelnicy,

z przyjemnością mogę Wam dzisiaj zakomunikować, że właśnie skończyłam nową książkę! Oto jej portret w postaci komputeropisu – tytuł na razie niech pozostanie tajemnicą, chociaż pewnie co wnikliwsi z Was w końcu się go domyślą.

Tak czy siak: dzieło ukończone, można się brać za następne, bo kolejne pomysły dobijają się do drzwi i proszą o uwagę! 😉

Ale dziś jeszcze – relaksik.

Ściskam Was, miłego dnia i tygodnia!

Czytelniku – zostań jurorem!

Mili Czytelnicy, czy wiecie, że i Wy możecie być jurorami? I to w bardzo poważnym konkursie!

W ramach 30. Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego przyznawana jest także Nagroda Czytelników – i to od Was zależy, kto z nominowanych ją otrzyma!

Nominacji jest dziesięć – a do 23 sierpnia możecie zdecydować, na który z tytułów chcecie oddać głos. Zapraszam do zabawy i do głosowania! Choć decyzja z pewnością nie będzie łatwa.

Głosować można TUTAJ.